Sfinansowano ze środków Komitetu Wyborczego Wyborców Koalicji Obywatelskiej

Kraków w trudnych czasach – 214. tydzień

Ostatnia aktualizacja: 22.04.2024 r.

Zobacz wszystkie artykuły z cyklu Kraków w czasach zarazy >>

„Kraków w czasach zarazy” po raz 214. i to wyborczo, a raczej powyborczo. Trochę zaskoczeń, ale więcej spraw spodziewanych. Ostro było i ostro będzie. Zaczynamy jak zawsze od skrótu spraw ponadkrakowskich: 

  • Wybory, wybory i po wyborach – w większości, jak w Poznaniu, Kielcach, Wrocławiu, wyniki spodziewane, gdzieniegdzie mniej spodziewane, dla nas najważniejsze były wybory krakowskie.
  • W sprawie Ukrainy istotna zmiana, Amerykanie dają pieniądze, bo wolą płacić niż tracić swoich żołnierzy.
  • Za chwilę kolejne wybory, tym razem europejskie i tu może być ciekawie.
  • Problemy gospodarcze na horyzoncie.

I skrót spraw krakowskich:

  • Najważniejsze – mamy Prezydenta, nowego Prezydenta Stołeczno-Królewskiego Miasta Krakowa. Po jednej z najgorszych, najbardziej agresywnych i pozbawionych szacunku kampanii wyborczych mamy wreszcie nowego Prezydenta Krakowa. Aleksander Miszalski. Brawo!
  • Fenomen przegranej Łukasza Gibały.
  • Jaka przyszłość Krakowa?
  • Agresja i nieprawda dotknęła wielu, także mnie. I będę o tym pamiętał, żeby takie rzeczy się nie powtarzały.

 

I sprawy ponadkrakowskie szerzej:

1. Wybory, wybory i po wyborach – w większości, jak w Poznaniu, Kielcach, Wrocławiu, wyniki spodziewane, gdzieniegdzie mniej spodziewane, dla nas najważniejsze były wybory krakowskie. W samorządach w drugiej turze sporo zmian. Kto stracił miejsce, a kto zyskał – będziemy wiedzieć nieoficjalnie w poniedziałek, oficjalnie we wtorek. A zaprzysiężenie nowych radnych i nowych liderów w maju. 

2. Wreszcie Amerykanie zrobili to, czego oczekiwał od nich cały wolny świat – uchwalają środki dla Ukrainy. Niektórzy mówią, że pomógł Prezydent Duda, przekonując Trumpa, niektórzy, że Tusk mocno tłumacząc Republikanom europejskie realia. Najważniejsze, że pieniądze są, byleby zdążono zaopatrzyć Ukraińców przed ofensywą. Tak naprawdę pewnie zwyciężył interes Ameryki, bo dali teraz pieniądze, aby w przyszłości nie musieć wysyłać amerykańskich żołnierzy na śmiertelny bój. Najważniejsze, że jest decyzja i będą dostawy.

3. Za chwilę kolejne wybory, tym razem europejskie i tu może być ciekawie. Z jednej strony w wielu krajach podnoszą głowy i zwiększają pozycję populiści, widać to na Węgrzech, Słowacji, ale i w Niemczech, Francji czy Włoszech. Z drugiej widać i słychać wzrost popularności partii merytorycznych, zarówno z lewej, prawej, jak i centrum. W Polsce bardzo prawdopodobna będzie „mijanka” między PO a PiS, a w ogóle zdecydowanie zwycięży sojusz „15 października”, choć nie wiadomo, co będzie z wynikiem Lewicy. Zobaczymy.

4. Problemy gospodarcze na horyzoncie. Niestety widać na horyzoncie problemy gospodarcze. Zarówno w świecie, gdzie odbija się rezonansem spadek światowej aktywności gospodarczej, ale i widać spadek gospodarczy w Europie, gdzie Niemcy, Francja, czy Włochy mają spadek ekonomicznej aktywności. I to przełoży się na Polskę, szybko się przełoży.

I szerzej sprawy krakowskie:  

1. Najważniejsze – mamy Prezydenta, nowego Prezydenta Stołeczno-Królewskiego Miasta Krakowa. Po jednej z najgorszych, najbardziej agresywnych i pozbawionych szacunku kampanii wyborczych, mamy wreszcie nowego Prezydenta Krakowa. Aleksander Miszalski. Brawo!

To efekt z jednej strony dużych zalet Prezydenta Miszalskiego – otwartości, pracowitości, merytoryczności, szukania sojuszy i partnerów, lojalności. To w polityce ważne, acz dość rzadkie wartości. To efekt wielkiej wspólnoty środowisk politycznych: Platformy, Koalicji Obywatelskiej, Nowej Lewicy, ale i środowisk pozarządowych: społecznych jak „Lepszy Kraków” prof. Mazura, środowisk lokalnych, sportowych i wielu innych. To efekt rzetelnego, merytorycznego programu, niezaskakującego nierealnymi obietnicami. To efekt koniecznej, ale spokojnej, przewidywalnej, ewolucyjnej zmiany. To efekt zrozumienia, że lepiej mieć prezydenta z większością w Radzie Miasta, niż prezydenta, który Radę będzie miał w opozycji, że lepiej mieć prezydenta, który jest z koalicji rządzącej w Rzeczpospolitej. Lepiej mieć prezydenta, który szanuje inne poglądy, który jest otwarty na pomysły, koncepcje, strategie. 

2. Fenomen przegranej Łukasza Gibały. Kiedy ruszała obecna kampania prezydencka, jedno było pewno – że już po raz 3. wystartuje Łukasz Gibała. I będzie chciał skorzystać z faktu, że nie startuje prof. Jacek Majchrowski. I prowadził, długo prowadził. Ale kiedy do gry weszli poważni konkurenci, z PO i z PiS, zaczęło się coś zmieniać. Sondaże dalej pokazywały Gibale najlepszy wynik, ale coś się już działo. Ostatnie sondaże przed pierwszą turą pokazywały remis, ale wynik 1. tury zaskoczył wszystkich.

Skąd takie zwycięstwo Miszalskiego? Po pierwsze wizyta Tuska – gamechanger, po drugie decyzja prof. Mazura i jego środowiska o przekazaniu poparcia, po trzecie niewątpliwie decyzje o wsparciu ze strony części elektoratu Kuliga, czy Komarewicza, aby do finału nie wszedł przedstawiciel PiS. Ale jest jeszcze jeden argument, nieobecny w powszechnej dyskusji. Sondaże badają mieszkańców Krakowa, a w Krakowie jest 595 tys. ludzi zarejestrowanych w Rejestrze Wyborczym, podatników jest prawie 680 tys., natomiast dorosłych mieszkańców około 800-900 tys. To oznacza, że około 200-300 tys. ludzi tu mieszkających, być może pytanych przez sondażownie, nie jest wyborcami. A oni prawdopodobnie w dużej liczbie głosowaliby na Gibałę. 

3. Jaka przyszłość Krakowa? Myślę, że niezła. Mamy Prezydenta, który ma większość w Radzie Miasta, który ma za sobą większość dzielnic i który jest obecnie posłem rządzącej Polską koalicji rządowej. Mamy Prezydenta, który ma racjonalny, merytoryczny program, ale i który jest otwarty na pomysły innych. Ale mamy też Kraków przedzielony prawie na pół, mamy Kraków skłócony, pokazujący także swoją agresywną, obraźliwą, brzydką twarz. I konsekwencje tych podziałów mogą trwać i mocno odciskać się na bieżącym życiu politycznym.

Stawiam tezę i wręcz propozycję, aby nowo wybrany Prezydent zamknął ten rozdział, zaprosił do współpracy elektorat, ale i najważniejszych współpracowników przegranego kandydata. Aby w Radzie Miasta obowiązywał parytet polityczny, aby racje innych też były w miarę możliwości uwzględniane. Jako zwycięzcy wyborów do Rady Miasta i na Prezydenta mamy do tego szczególne prawo, ale i obowiązek. Obowiązek zamknięcia czasu konfliktu i wojny, a otwarcia czasu współpracy. To będzie jedno z pierwszych, jedno z najważniejszych wyzwań stojących przed nowo wybranymi władzami. I oby tak się stało.

4. Agresja i nieprawda dotknęła wielu, także mnie. I będę o tym pamiętał żeby takie rzeczy się nie powtarzały. W całej kampanii szeroko obecny był hejt i szerzenie nieprawdy. Nasz kandydat był oskarżany o nieszanowanie tradycji, o wykorzystywanie swojej pozycji, o współpracę z gangsterami, o autorstwo różnych niecnych rzeczy.

Agresja i nieprawda dotknęła i mnie. W ostatni dzień kampanii dowiedziałem się, że jakoby specjalnie zrezygnowałem z funkcji wiceprezydenta i z członkostwa w radzie nadzorczej Krakowskiego Holdingu Komunalnego, abym mógł startować w konkursie na prezesa Holdingu i oczywiście wygrać ten konkurs.

Przypomnę więc, że od 1994 roku tworzyłem KHK, wręcz wymyśliłem Holding i wraz z wieloma doprowadziłem do powstania Holdingu i Podatkowej Grupy Kapitałowej. Efekty tej Grupy to w ciągu 27 lat około 200-250 mln zł oszczędności dla Krakowa. Jako radny i Przewodniczący RMK wspierałem pomysł ekospalarni jako elementu KHK, a potem, także jako członek Radny Nadzorczej KHK, wspierałem różne działania Holdingu, w tym w szczególności innowacje. Ale nie tylko nie zdecydowałem się jeszcze na start w konkursie na prezesa KHK, ja wręcz nie znałem warunków konkursu.

Autor artykułu nie doczytał, że kiedy pracownik samorządowy zostanie radnym, musi zdecydować, czy chce być radnym, czy dalej pracownikiem samorządowym. Mówią o tym stosowne artykuły ustawy i dziennikarz poważnego portalu powinien o tym wiedzieć, a nie wymyślać jakieś dziwne powody. Zresztą w sytuacji starania się o stanowisko w KHK musiałbym rezygnować z innych kolidujących stanowisk dopiero, kiedy zostałbym wybranym.

Jest też chyba elementem etyki dziennikarskiej (ale i prawa prasowego) zasada, że jeżeli się o kimś pisze, to się tego kogoś pyta o stanowisko. Nie tylko czegoś takiego nie było, ale mojego oświadczenia, o którego publikację prosiłem, też nie było. Szanowny portalu Interia, czy w tej sprawie uważacie, że wszystko jest w porządku i Wasz dziennikarz może pisać o kimś nie pytając tego kogoś o stanowisko?

Polecane na stronie

Mój program wyborczy [ więcej ]

Projekty strategiczne:

Sprawozdanie Zastępcy Prezydenta Krakowa z kadencji 2018-2024:

Najnowsze informacje

Multimedia   ·   Artykuły

Więcej informacji w dziale media >