Kraków w trudnych czasach – 199. tydzień
Ostatnia aktualizacja: 08.01.2024 r.
Zobacz wszystkie artykuły z cyklu Kraków w czasach zarazy >>
„Kraków w trudnych czasach” po raz 199., na początek Nowego 2024 roku. Dziwnie jest, przedwyborczo. Zaczynamy sprawami ponadkrakowskimi w skrócie:
- W skali Państwa mamy niejakie zamieszanie, wręcz chaos, ale po takich komplikacjach łatwo nie będzie.
- Na Ukrainie coraz trudniej.
- Nowa władza, nowi ludzie, nowe perspektywy.
- Otwierane nowe fronty, konieczne nowe sukcesy.
- Możliwe przyspieszone wybory?
I sprawy krakowskie w skrócie:
- Nowy Rok i nowe wybory.
- Zamieszania początek dopiero.
- Dyskusji o metrze ciąg dalszy.
- Ostatni raz czwarty król.

I szerzej sprawy ponad krakowskie:
1. Mamy niejakie zamieszanie, wręcz chaos, ale po takich komplikacjach łatwo nie będzie. Awantura z przejęciem mediów, bo choć trójkoalicja wygrała, to PiS ustawił tyle pułapek, że nie będzie łatwo, nie będzie elegancko, nie będzie w białych rękawiczkach. Będzie ostro, agresywnie, brutalnie atakowany rząd, będzie się bronił równie ostro, agresywnie i brutalnie. Chaos z ułaskawieniem 2 osób w trakcie niezakończonej procedury sądowej niesie kolejny problem – czy wyrok sądowy wygasił mandaty? Sąd Najwyższy mówi że nie, ale ta izba SN, która to mówi, jest nieuznawana przez Europę, a Trybunał Konstytucyjny zdecydował, że Prezydent mógł ułaskawić w trakcie, choć Sąd Najwyższy w odpowiednim składzie mówi, że nie mógł. Podobnie jest z mediami. Ale się porobiło…
2. Na Ukrainie coraz trudniej. Coraz trudniej, bo brakuje ludzi do wojska. Rosjanie ściągają kogo mogą, zeków, kiboli, a Ukraińcy część ludzi mają za granicą, także w Polsce. Jak to nie zostanie uregulowane, to źle się to skończy dla Ukrainy. I drugie coraz trudniej – świat coraz bardziej zastanawia się nad pomocą, bo to już trwa i nie przynosi rezultatów. Widać, że nastąpi jakieś przełamanie…
3. Nowa władza, nowi ludzie, nowe perspektywy. Nowa władza to nowe nadzieje, nowe perspektywy, także z punktu widzenia regionu, konkretnych osób, konkretnych środowisk. Środowisko samorządowe wielokrotnie pokazywało swoje oczekiwania, wręcz ma podpisane z uczestnikami trójkoalicji porozumienia o zmianach w finansach publicznych (udział finansowania edukacji, zmiany w PIT i podatkach, zmiany w Janosikowym), podobnie w sprawie uregulowania najmu i wielu innych sprawach. Wiadomo czego trzeba, wiadomo kiedy można, czekamy…
4. Otwierane nowe fronty, konieczne nowe sukcesy. Walka polityczna to otwierane nowe fronty: sprawa mediów, in vitro, sprawa realizacji wyroków, sprawa sądów i w ogóle wymiaru sprawiedliwości i kolejne na horyzoncie. Konieczne są więc nowe sukcesy. I trochę tak jest – ustawa o finansowaniu in-vitro, środki z KPO. Ale potrzeba więcej sukcesów, bo elektorat na to bardzo czeka. Pewnie takim sukcesem może być część programu mieszkaniowego dla młodych. Zobaczymy…
5. Możliwe przyspieszone wybory? Chodzi taka plotka, jakoby Prezydent Duda w uzgodnieniu z PiS i Trybunałem mgr Przyłębskiej wspólnie chcieli doprowadzić do nieprzyjęcia budżetu poprzez skierowanie go do TK. Prawo nie opisuje, co się wtedy będzie działo, więc można wyobrazić sobie, co może się dziać. Ale nawet jeśli do tego doprowadzą, to ostatecznie doprowadzą też do własnej ogromnej przegranej, bo nie będą już mieli za sobą mediów, spółek, a i Kościół się mocno zastanowi. Kiedyś już PiS taki manewr wykonało i straciło władzę na 8 lat.
I sprawy krakowskie w skrócie:
1. Nowy Rok i nowe wybory. W Nowym 2024 roku będą (co najmniej) dwa razy wybory. W kwietniu wybory samorządowe i w maju/czerwcu wybory do Parlamentu Europejskiego. W sprawie wyborów samorządowych wszystko rusza, choć nieoficjalnie. Oczywiście tworzą się plotki, jakoby ktoś przymierzał się do startu, ale w zdecydowanej większości są to plotki i tylko plotki. Nie wiemy, kto wystartuje z PiS, nie wiemy, czy Polska 2050 wystawi swojego kandydata (wg mnie raczej nie), czy raczej poprze kandydata już zgłoszonego. Tak więc najbliższe dni i tygodnie pokażą pierwsze efekty sondażowe. I wtedy się zacznie.
2. Zamieszania początek dopiero. Przy nieogłoszonych jeszcze wyborach jest coraz więcej dyskusji i zamieszania. Kto wystartuje, kto nie, dlaczego i tak dalej. Ostatnio prawie publicznie musiałem się tłumaczyć, dlaczego ja, wieloletni samorządowiec, nie wystartuję. Przecież jako samorządowiec spowodowałem kilka ważnych dla Krakowa spraw, takich jak Holding Komunalny, jak Karta Krakowska i dużo większe środki PIT dla Krakowa, jak szeroka polityka mieszkaniowa (która odkorkowała na razie mieszkania socjalne, ale i wprowadziła i wprowadza wiele innowacji), jak nowy sposób kontaktu mieszkańca z Miastem poprzez Krakowskie Centrum Kontaktu, czego pozytywne efekty już widać w badaniach społecznych. Ale ja w samorządzie jestem już od prawie 30 lat i jeżeli odchodzi PJM, to kończy się pewna epoka, której elementem także byłem ja.
Dlatego godniej będzie oddać stery młodszym, ale też i mocno ich wspierać. A po drugie jestem w takich wyborach niewybieralny – nie obiecam nierealnych, niemożliwych do wykonania spraw, jak choćby darmowy transport, nie otoczę się ludźmi aktywnymi medialnie, ale nieznającymi praktycznie dziedzin, w których mienią się być ekspertami, nie będę każdemu obiecywał, co potrzebuje, nawet gdy te obietnice są sprzeczne nawzajem.
A teraz idzie czas na taką władzę, władzę przede wszystkim wirtualnie pokazującą swoje możliwości, niepoparte żadnym doświadczeniem, żadnymi efektami, żadnymi sprawdzonymi dokonaniami. Kto wygra taką kampanię? Mam nadzieję, że ludzie doceniać mimo wszystko będą realne przygotowanie, doświadczenie i możliwości. I takim z realnym przygotowaniem, doświadczeniem i możliwościami chcę pomagać.
3. Dyskusji o metrze ciąg dalszy. Co jakiś czas wraca dyskusja o metrze w Krakowie, są robione analizy, proponowane miejsca przystankowe. Z wszelkich wariantów widać, że będzie to realnie zadanie kilkunastomiliardowe. A to oznacza, że jeśli miałoby być finansowane z długu (nieważne w jakiej formie), to realny koszt spłaty nakładów wynosiłby około miliarda złotych rocznie, a do tego dochodziłyby znacznie większe niż dotychczas wydatki eksploatacyjne. W sumie roczne obciążenie budżetu skutkami finansowymi inwestycji wynosiłoby ponad miliard złotych rocznie. Jeżeli mielibyśmy sfinansować to w całości ze środków miasta i nie naruszać wydatków w innych dziedzinach, to musielibyśmy mieć o 350 tys podatników więcej, praktycznie o połowę więcej.
Tak więc raczej nie będzie możliwości spłacenia i utrzymywania inwestycji jedynie ze środków Miasta. Tutaj potrzebna jest dotacja (unijna albo rządowa), łącznie na tym etapie na poziomie 5-15 mld zł. Dziś nierealne, ale za kilka/kilkanaście lat możliwe i to jest wielkie zadanie dla krakowskich parlamentarzystów. Szczegóły finansowe, szczegółowe kwoty i warianty powstaną po dokładnych analizach, ale co do zasady bez dużej dotacji to nie ma szans na realizację…
4. Ostatni raz czwarty król. W sobotę w Święto Trzech Króli powitałem przed Magistratem w jednym z pochodów. Od kilkunastu lat uczestniczę w takich marszach, uważam je za bardzo dobry sposób utrwalania dla jednych wiary i uczestnictwa w dziele Kościoła Świętego, dla drugich jedynie utrwalania tradycji i obrządków religijnych. Uczestniczę od kilkunastu lat jako samorządowiec i jako członek Kościoła. Wygląda, że „czwarty krół” witał pochód trzech króli pod Magistratem już po raz ostatni, przynajmniej jako „oficjalny” czwarty król. Oczywiście dokąd będę mógł, będę starał się uczestniczyć w pochodach, ale już w nieco innej roli. Do zobaczenia!




