Kraków w nowych czasach – tydzień 90.
Ostatnia aktualizacja: 26.01.2026 r.
„Kraków w nowych czasach” po raz 90., a w sumie po raz 391. Dziś o wielu rzeczach z przeszłości, ale i przyszłości, świata, Polski i Krakowa, także o wiarygodności. Symbolem tej wiarygodności, ale w sposób odwrotny, są Amerykanie i ich Prezydent, który dezawuując służbę i ofiarę nieamerykańskich żołnierzy NATO na misjach obraził bardzo mocno swoich sojuszników i podważył wiarygodność swoją i swojego kraju. Tym podważył też honor Ameryki. Tak zmienia się świat, ale jeszcze wiele się może zmienić. Najpierw skrót spraw ponadkrakowskich:
- Amerykański zgrzyt na cały świat.
- Reakcja polskiej prawicy, wiarygodna?
- Grenlandzka „wycofka”, czyli jak rozmawiać z Trumpem.
- W Ukrainie coraz trudniej.
I sprawy krakowskie w skrócie:
- Próba referendum odwoławczego i wiele mówiące o wiarygodności manewry maskujące.
- Próby ataków na Prezydenta Miszalskiego wiele mówiące o wiarygodności autorów.
- Miszalski z jasnej strony mocy – właśnie wiarygodność.
- Histeria z premiami, czyli czy można w imię emocji i populizmu łamać prawo?

Szerzej o sprawach ponad krakowskich:
1. Amerykański zgrzyt na cały świat. Różne rzeczy się działy, ale najważniejsze znaczenie i największy rozgłos miała wypowiedź Prezydenta Trumpa, który dezawuując służbę i ofiarę nieamerykańskich żołnierzy NATO na misjach obraził bardzo mocno swoich sojuszników i podważył wiarygodność swoją i swojego kraju. Tym podważył też honor Ameryki. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że idą w zaparte i nie umieją się jakoś z honorem z tego wykaraskać.
To naprawdę jest hańbiące – taka wypowiedź i taka dalsza reakcja. Jedyna szansa i nadzieja, że sami Amerykanie, obrażeni tym występkiem, ale i brakiem gospodarczej skuteczności Trumpa zablokują jego dalsze działania w najbliższych tzw. połówkowych wyborach. I poważnie się na to zanosi, co widać po wynikach wyborów w między czasie. Amerykański Ambasador w Polsce próbuje zatrzeć tę hańbę i dobrze, ale wina jest w POTUS’ie.
2. Reakcja polskiej prawicy, wiarygodna? Przedziwnie wyglądała reakcja na amerykański zgrzyt po stronie polskiej prawicy, tak chętnej do patriotycznych uniesień. I okazało się, że nawet taki atak, ale wykonany przez sojusznika był praktycznie pomijany, pomniejszany, usprawiedliwiany. Także reakcja zwierzchnika polskich Sił Zbrojnych, Prezydenta RP, była zadziwiająca. Późną nocą zdawkowy komunikat, jak ważni są polscy żołnierze. Ale przecież taki zgrzyt wymagałby poważnej, głębszej reakcji. Widać płytkość tych emocji i wycofywanie się ze wsparcia, kiedy może to coś politycznie kosztować. Łatwo krzyczeć, trudniej działać, jeszcze trudniej dać świadectwo prawdzie, gdy ona kosztuje. Zła to prognoza na nadchodzące trudne czasy.
3. Grenlandzka „wycofka”, czyli jak rozmawiać z Trumpem. Miał być atak militarny na Grenlandię, miały być zaporowe cła dla krajów niewspierających w tej sprawie USA, a okazało się, że z dużej chmury mały deszcz. Wygląda, że skończy się na większej obecności militarnej Amerykanów bez zmiany przynależności wyspy oraz że cła nie zostaną nałożone. Wygląda, że naciśnięty Trump wycofuje się. Oby.
Pokazuje to standardową strategię najpierw mocnego, agresywnego ataku, a potem, gdy druga strona to wytrzymuje i ripostuje – wycofywanie się z agresji i ostrych warunków. Podobno jest to tzw. strategia „na szaleńca”, kilka razy stosowana w niedawnych czasach w Europie. Jest też bardzo ciekawa i perspektywiczna propozycja strategii dla takich krajów jak Polska, opisana w kluczowym przemówieniu na konferencji Davos, przemówieniu premiera Kanady Carneya. Dobre rozwiąznie i szybko pokazujące skuteczność.
4. W Ukrainie coraz trudniej. Ciężka zima, ostre ataki lotnicze i rakietowe Rosjan uderzające w infrastrukturę socjalną to straszny czas dla Ukraińców. Czas zimna, ofiar, trwogi i beznadziei. I teraz znów konieczna jest pomoc, taka bezpośrednia pomoc, właśnie w kupowaniu agregatów prądotwórczych i sprzętu potrzebnego na takie zimno.
Ale jest i drugi aspekt, jeszcze bardziej znaczący. Trwają rozmowy pokojowe, ale rośnie nad nimi cień uzgodnienia USA z Rosją o konieczności wycofania się Ukraińców z najważniejszych militarnie terenów. Jeżeli to nastąpi, to będzie bardzo trudno przeciwstawić się kolejnej rosyjskiej agresji. Więcej, ta agresja nie zatrzyma się wtedy na granicach Ukrainy. A sąsiadem Ukrainy jest Rzeczpospolita.
I szerzej sprawy krakowskie:
1. Próba referendum odwoławczego i wiele mówiące o wiarygodności manewry maskujące. Wielokrotnie pisałem, że na pewno będzie próba zorganizowania referendum odwoławczego. Ale też pisałem, że ma to marne szanse i może właśnie dlatego wprowadzane są działania maskujące. W mało znanym portalu pokazuje się zdawkowy opis sondażu, z którego ma wynikać olbrzymie poparcie dla odwołania. Jak się doczyta szczegóły, a także skonstatuje brak kluczowych szczegółów – widać, że to raczej temat dla pokrzepienia serc niż rzeczywisty, ważny komunikat.
Ma być zbieranie podpisów ale komitet ma być niepolityczny, żeby nie było potem obciążania porażką polityków. Miały być i są zbierane podpisy pod petycjami, gdzie podpisać się można bez PESELu i nie jest dokładnie sprawdzane prawdziwe miejsce zamieszkania, a efekty tych zbiórek są objęte tajemnicą albo sygnalizowana jest stosunkowo niewielka liczba podpisów. Miał być wielki protest przeciwko SCT. Był wirtualnie, ale jak przeglądnąć szczegółowo pochodzenie tej masy wpisów, to widać znaczą przewagę osób spoza Krakowa, już nie mówiąc o oczywistych trollach. A rzeczywisty protest nie wywołał jakichś ogólnokrakowskich emocji. Tak to wygląda i według mnie wygląda to mało wiarygodnie.
2. Próby ataków na Prezydenta Miszalskiego wiele mówiące o wiarygodności autorów. Jeszcze ciekawiej wyglądają ataki na Prezydenta Miszalskiego. Ataki prowadzi wypróbowany w porażkach zespół hejtersko-redakcyjny, wypróbowany z bardzo słabym skutkiem w kampanii prezydenckiej Łukasza Gibały. Wcześniej była też trudna do przeczytania książka o złej kampanii Prezydenta Miszalskiego. Książka promowana dość szeroko, zupełnie bez społecznego i medialnego odzewu. Potem dystopijny film gadających głów o tym, jakim złym prezydentem jest Miszalski (a był Majchrowski), znów robiony przez wypróbowany porażkami kampanii Łukasza Gibały zespół redakcyjno-hejterski, pokazujący prawicowy i skrajnie prawicowy punkt widzenia. I znów z minimalnym odzewem społecznym. Ostatnio artykulik jednego z członków tego wypróbowanego porażkami w kampanii Gibały autora w portalu Klubu Jagiellońskiego.
Nigdzie nie ma informacji, że przedstawiający w tych publikacjach swoje ataki „antymiszalskie”, to ludzie wspierający kiedyś kampanię Łukasz Gibały. Bez tego wygląda to jak próba obiektywnego opisania sytuacji, a to jest manipulacja. Widać, że te manipulacje wskazują na ogromną słabość tej kampanii antyprezydenckiej i niewiarę, że obiektywne przedstawienie stanu rzeczy może przynieść zwycięstwo tej akcji. Ale lekceważyć niczego nie można. Właśnie z poważnego podejścia do kampanii wyniknęło zwycięstwo wyborcze Aleksandra Miszalskiego i właśnie z takiego manipulacyjnego, stronniczego podejścia wzięła się porażka Łukasza Gibały. Porażka, której chce uniknąć nie dając tej kampanii referendalnej swojej twarzy.
3. Miszalski z jasnej strony mocy – właśnie wiarygodność. Znam Aleksandra Miszalskiego od kilkunastu lat, jeszcze z czasów, kiedy był bliskim, jednym z najbliższych współpracowników Łukasza Gibały, gdy tenże był szefem krakowskiej PO. Znam wady i zalety Aleksandra, ale też widzę ogromną pozytywną zmianę jaka w nim następuje w związku z objęciem funkcji Prezydenta Miasta.
O atakach i kwestionowaniu jego roli i znaczenia, o rozczarowaniu nim przez przeciwników Miszalskiego, ale i zwolenników Gibały jest mowa w atakach na forach i w różnych innych miejscach. Ja pokażę w kilku częściach punkt widzenia jego zwolenników. To będzie wieloczęściowa analiza, dziś o kampanii i obietnicach wyborczych.
W kampanii posiłkowaliśmy się współpracą z wieloma środowiskami, także środowiskami samorządowymi z innych miast. Odbywały się spotkania, konferencje i wymiana doświadczeń. Rozmawialiśmy np. o polityce mieszkaniowej i skonstatowaliśmy obietnicę wyborczą p. Gibały, że wybuduje w ciągu kadencji 10 000 mieszkań. Wiedzieliśmy, że to jest z wielu względów niemożliwe, ale ówczesny nasz kandydat prosił, aby nasza deklaracja była poparta analizą realności. A realnie, przy bardzo dużym wysiłku, mogliśmy wyremontować w kadencji 2 000 mieszkań, nie 3 000, nie 4 000, tylko 2 000. Oczywiście były uwarunkowania, takie jak dostępność pustostanów, dostępność wykonawców, zmiany procedur, dostępność środków budżetowych, ale i zewnętrznych. I taką deklarację Aleksander Miszalski jako kandydat złożył i taką deklarację realizuje.
I odwrotna sytuacja – kiedyś z różnych strony były obietnice darmowej komunikacji publicznej w Krakowie. Darmowej dla mieszkańców, ale kosztującej coraz więcej, bo paliwo, bo tabor, bo płace, bo inne wymagania. Ale to oznaczałoby, że te ogromne środki wydatkowane na komunikację byłyby pozbawione znacznego strumienia dochodów z biletów. A tego nie dało się skompensować skądinąd. I takiej obietnicy nasz kandydat nie złożył.
Kolejny przypadek – działania antysmogowe. Aleksander Miszalski był radnym mocno zaangażowanym w działania antysmogowe. Było wtedy miło i z dużym poparciem, bo społeczeństwo rozumiało, że bez zasadniczych zmian powietrze się nie poprawi. Wszystkim wydawało się to oczywiste. No, prawie wszystkim. Nawet media, uznając działania antysmogowe za jedne z najważniejszych w trakcie prezydentury Prezydenta Majchrowskiego, uznawały, że każdy postąpiłby tak samo.
Ale jak przyszła sprawa kolejnego etapu, wprowadzenia Strefy Czystego Transportu, władze Krakowa stanęły przed poważną kwestią. Można było oczywiście działać symbolicznie, zrobić Strefę minimalistyczną i pewnie protest byłby o wiele mniejszy. Tak by zrobiło wielu, nie przejmując się realiami ekologicznymi i własnymi obietnicami. Prezydent Miszalski wybrał rozwiązanie bardzo trudne, ale realnie rozwiązujące problem. Bo kiedyś tak obiecywał. I nie bał się i nie boi się konsekwencji swoich decyzji. To była ważna, wręcz kluczowa próba wiarygodności Prezydenta Aleksandra Miszalskiego, próba którą w opinii bardzo wielu wypełnił, tak jak obiecywał. I to jest dowód na wiarygodność i niekoniunkturalność Prezydenta Miszalskiego.
4. Histeria z premiami, czyli czy można w imię emocji i populizmu łamać prawo? Przez media społecznościowe i nie tylko przetoczyła się sensacyjna informacja o premiach rocznych, które dostały zarządy spółek komunalnych Krakowa za rok 2024, z sensacyjnym przesłaniem jakie to wielkie środki są dawane w tak trudnej sytuacji finansowej Miasta.
Jako prezes KHK dostałem najniższą kwotę i chyba nieszokujące tzw. wynagrodzenie zmienne i czuję się w obowiązku wytłumaczyć, o co tu chodzi.
Po pierwsze to nie są premie, tylko tzw. ruchoma, zmienna część wynagrodzenia. Wynagrodzenie, zarówno miesięczne stałe, jak i to właśnie zmienne roczne, określane jest w ustawie, która w zależność od wielkości zarządzanego przedsiębiorstwa ustala warunki ramowe wynagrodzenia zarządu, czyli widełki „od do” w zależności od tzw. kwoty bazowej. Kwota bazowa jest niezmieniana od 2016 roku, a w Krakowie kwoty stałe wynagrodzenia znajdują się w dolnej strefie widełek ustalanych przez ustawę.
Po drugie wzmiankowana i tworząca sensację kwota zmienna także wynika z ustawy i pozwala właścicielowi na ustalanie maksymalnej kwoty wynagrodzenia zmiennego do wysokości maksymalnie 50% wynagrodzenia rocznego. W Krakowie jest to 25% wynagrodzenia rocznego.
Po trzecie, aby otrzymać w całości te 25% trzeba wypełnić tzw. cele zarządcze, ustalane szczegółowo przez rady nadzorcze. Czy wszyscy otrzymują te maksymalne 25%? Nie wszyscy, ale tylko ci, którzy wypełnią cele zarządcze.
Po czwarte – takie zasady obowiązują wszystkie spółki publiczne – i w Krakowie, i w Małopolsce, i w innych samorządach, i w innych spółkach państwowych w całej Polsce. Różnica jest może tylko taka, że w większości spółek państwowych i w jakiejś części samorządowych właściciel wybiera nie dolne strefy widełek, a maksymalne. I stąd podobne spółki w Krakowie mają niższe wynagrodzenie niż w podobne spółki w innych samorządach, czy spółki państwowe. I druga różnica – w wielu spółkach ta kwota zmienna wynagrodzenia wynosi maksymalnie nie 25, a 50% wynagrodzenia rocznego. W Krakowie jest to maksymalnie 25%.
I po piąte – wynagrodzenia w podobnych spółkach prywatnych są dużo większe, mniej więcej 30-100% więcej zarówno w zakresie wynagrodzenia stałego, jak i zmiennego. Mieliśmy przecież przykład, jak jeden z radnych, zresztą kandydat na prezydenta Krakowa, zarządzający spółką o wolumenie sprzedaży kilkanaście milionów złotych rocznie, miał wynagrodzenie jako prezes zarządu ponad 50 tysięcy zł miesięcznie. To oczywiście była spółka prywatna, ale stosunkowo mała, dużo mniejsza niż jakakolwiek spółka komunalna w Krakowie, a wynagrodzenie było znacząco wyższe.
Można powiedzieć – prywatny może, publiczny nie może, ale ograniczeniem jest ustawa i generalna chęć, aby w spółkach pracowali ludzie z doświadczeniem, kompetencjami, sukcesami. Przy dużych różnicach częstym zjawiskiem było odchodzenie doświadczonych ludzi ze spółek i w ogóle podmiotów publicznych do firm prywatnych. Ustawa, na którą się powoływałem, miała temu zapobiegać. Tak więc te wynagrodzenia, także zmienne, wynikają z ustawy, wyliczanie ich musi nastąpić zgodnie z ustawą, w Krakowie są w dolnej strefie i po spełnieniu wymagań muszą być wypłacane. Kto chciał to zrozumieć – zrozumie. Kto chciał widzieć sensację pewnie nie będzie chciał zrozumieć, że prawo to prawo i łamać prawa nie wolno, nawet przy ustalaniu wynagrodzenia członkom zarządów spółek komunalnych w Krakowie.




