Sfinansowano ze środków Komitetu Wyborczego Wyborców Koalicji Obywatelskiej

Kraków i jego finanse

Ostatnia aktualizacja: 14.11.2023 r.

Wykres przedstawiający dynamikę linii trendu rok do roku ubytków w PIT.

Okręt z coraz mniejszym zapasem paliwa.

  1. Polski Ład i zmiany w zakresie podatków oraz inflacja bardzo mocno obciążyły finansowo samorządy, szczególnie samorządy dużych miast.
  2. Na tle innych ośrodków problemy finansowe Krakowa należy uznać za umiarkowane.
  3. Komu wierzyć? Ekspertom finansowym, czy politykom i dziennikarzom, osobom najczęściej bez ekonomicznego wykształcenia?
  4. Rozwiązania: pozorowane, bieżące, strategiczne…
  5. Szansę na „odzyskanie paliwa” daje wynik przyszłych decyzji politycznych.

„Polski Ład”, ale i inne państwowe programy ekonomiczne w sposób zasadniczy zmieniły sytuację polskich samorządów, w szczególności dużych miast. Związek Miast Polskich pokusił się o określenie skali spadku dochodów z PIT wskutek decyzji podejmowanych przez władze centralne. Z danych ZMP wynika, że wynosi on od około 30 do nawet 40%! I tak dla miast na prawach powiatu (MNPP) jest to 22,65 mld zł zamiast potencjalnych 35,5-36 mld zł, dla gmin miejskich 5,82 mld zł zamiast 9,1-9,2 mld zł, a dla gmin miejsko-wiejskich: 7,43 mld zamiast 11,7-12 mld zł. Oto prawdziwa, ostrożnie szacowana skala ubytków udziału miast w dochodach z podatku PIT. Pokazuje to przygotowany przez ZMP wykres, dotyczący miast na prawach powiatu:

 

Wykres przedstawiający dynamikę linii trendu rok do roku ubytków w PIT.

 

Powtórzmy: polskie miasta utraciły 30-40 proc. swoich wpływów z podatków PIT. To wyrwa ogromna, mająca kluczowe znaczenie dla sytuacji finansowej samorządów. Co prawda władze państwowe przygotowały plan rekompensat, ale paradoksalnie te najmniejsze otrzymały samorządy dużych miast, mających przecież największe wydatki i potrzeby.

Jeżeli dodamy do tego ogromny wzrost inflacji, to otrzymamy wyraźny obraz kryzysu finansowego, który dotknął polskie samorządy.

Kraków na tle innych dużych miast

Opisane wyżej problemy nie omijają oczywiście Krakowa, drugiego co do wielkości miasta w Polsce. Co prawda, także dzięki staraniom samorządu, liczba podatników w naszym mieście wzrosła w ostatnich czasach o około 100 tys., ale i tak spadek we wpływach z PIT był olbrzymi. I tylko w niewielkiej części rekompensowany. Pokazuje to poniższy wykres (dane ze Związku Miast Polskich):

 

Wykres przedstawiający wykonanie PIT bez ubytków, wg planu MF oraz rzeczywiste.

 

A jak wyglądamy na tle innych miast metropolitalnych? Patrząc na liczby bezwzględne, najbardziej zadłużona jest Warszawa. W przypadku zadłużenia per capita, czyli na osobę, Kraków lokuje się praktycznie na poziomie Łodzi czy Wrocławia, chociaż nie jest tajemnicą, że rzeczywista liczba mieszkańców naszego miasta jest o wiele większa niż podają statystyki.

 

Skumulowane zadłużenie ogółem z tytułu pożyczek i kredytów w projektach budżetów miast Unii Metropolii Polskich na 2023 rok.

 

Czy, jak twierdzą niektórzy, zagrożenie dla finansów Krakowa stanowi wyjątkowo duży przyrost zadłużenia? Nie, bowiem tu, znowu w liczbach bezwzględnych, na czoło zdecydowanie wysuwa się Warszawa, a znacznie większy niż Kraków przyrost długu per capita, notują takie miasta jak: Poznań, Gdańsk, Łódź, Wrocław.

 

Tytuły dłużne w projektach budżetów miast Unii Metropolii Polskich na 2023 rok.

 

Dla rzetelnej oceny sytuacji bardzo ważna jest relacja długu danego miasta do jego dochodów i wydatków. Im niższa, tym lepsza. W Krakowie wskaźnik ten wynosi 81%. To mniej niż w Łodzi (87%), Szczecinie (84%), Lublinie (82%) i tyle samo co we Wrocławiu.

 

Procentowy udział zadłużenia miast Unii Metropolii Polskich w dochodach ogółem.

 

Spójrzmy teraz na deficyt budżetowy miast metropolitalnych. W Krakowie ma on udział na poziomie 13,83% w wydatkach budżetowych. Jesteśmy zatem w lepszej sytuacji niż Gdańsk (16,38%), Poznań (15,84%), Warszawa (14,89%), Łódź (13,91%).

 

Wykres przedstawiający wydatki i nadwyżki lub deficyty w projektach budżetów miast Unii Metropolii Polskich na 2023 rok.

 

Te wszystkie dane szczegółowe i wykresy pokazują, że pod względem kluczowych wskaźników bezpieczeństwa Kraków lokuje się mniej więcej pośrodku miast metropolitalnych. Ma przy tym większą od wielu z nich zdolność do spłaty zadłużenia. Czy oznacza to, że jest dobrze? Oczywiście nie i dotyczy to wszystkich dużych ośrodków. Dlatego zewsząd słychać głosy o najtrudniejszym budżecie w historii, o konieczności dokonywania bolesnych cięć w wydatkach.

Niekiedy pada zarzut, że obecna, trudna sytuacja, jest spowodowana nieudolnością samorządów, popełnianymi przez lokalne władze błędami w zarządzaniu finansami. Czyżby? Czyżby faktycznie prezydenci Warszawy, Krakowa, Łodzi, Wrocławia, Gdańska, Poznania, Bydgoszczy, Katowic, Opola, Lublina, Rzeszowa, dotychczas sprawni i gospodarni, nagle zatracili swoje umiejętności i stali się zasługującymi na ostrą krytykę nieudacznikami? Tu wypada powrócić do poczynionego na wstępie porównania: nawet najsprawniejsza załoga będzie miała kłopoty, jeśli jej statek pozbawić paliwa. Bo bez paliwa – czytaj: pieniędzy – płynąć się nie da i trzeba podejmować trudne decyzje.

Upolitycznianie problemów finansowych samorządów

W Krakowie zarzuca się włodarzom, że zbyt mocno i szybko zadłużają miasto, co nie pozwoli na jego dalszy rozwój i pozostawi następcom „spaloną ziemię”. O bezzasadności takich głosów świadczą zarówno przytoczone wyżej obiektywne dane, jak i wyniki monitoringu finansów samorządu ze strony Regionalnej Izby Obrachunkowej oraz opinie ekspertów z kompetentnych instytucji zewnętrznych – banków i agencji ratingowych.

Trudno zgodzić się też z tezą, że nie wykorzystaliśmy dobrej koniunktury i nie przygotowaliśmy się na trudne czasy. Wystarczy przecież spojrzeć na wspomniane pozyskanie dziesiątków tysięcy nowych podatników PIT, czy wynikający z rozwoju miasta, przyciągania nowych firm i budowy nowych obiektów, wzrost tzw. bazy podatku CIT i podatku od nieruchomości.

Przeczą temu analizy, choćby analiza Unii Metropolii Polskich, ale także monitorowanie finansów każdego samorządu przez Regionalną Izbę Obrachunkową, banki i instytucje finansowe, a w Krakowie i w innych dużych miastach także przez agencje ratingowe. Przecież możliwości zadłużania oblicza się wg corocznie obliczanych nowych wskaźników, a nie wskaźników z poprzednich lat. Najważniejsza jest tzw. nadwyżka operacyjna i wynikająca stąd zdolność do zadłużenia. A planowane dane dla Krakowa są całkiem niezłe – patrz rysunek z raportu UMP:

Zarzuca się władzom Krakowa przejadanie dobrej koniunktury i nieprzygotowywanie się na nowe trudne lata, ale przecież to właśnie w Krakowie bardzo znacząco (o ponad 100 tys podatników) zwiększyliśmy bazę podatku PIT, a także bazę podatku CIT i podatku od nieruchomości, a przygotowywane nowe inwestycje infrastrukturalne i metropolitalne zwiększą jeszcze te bazy. Nie przejadamy w Krakowie kredytów, idą tylko na inwestycje, a inwestycje zwiększają majątek miasta i możliwości rozwojowe dla mieszkańców i przedsiębiorców.

Krytycy wskazują również na rzekomo zbyt wysokie koszty obsługi długu miasta. Otóż nie znają albo nie chcą poznać wypracowanej niegdyś i wciąż sprawdzającej się w praktyce strategii finansowej miasta.

Od lat „rezerwa” budżetowa na obsługę długu jest wyliczana przy założeniu najbardziej niekorzystnych parametrów, m.in. najwyższej inflacji, a co za tym idzie wysokich stóp procentowych, najdłuższego czasu korzystania z kredytu i najsurowszych warunków jego uzyskania. Taka ostrożna polityka zapewnia bezpieczeństwo, jeśli chodzi o koszty długu i płynność finansową. Mówiąc wprost: w rzeczywistości może być tylko lepiej, a na pewno nie gorzej niż w przyjętym scenariuszu.

Owszem, niektóre samorządy decydują się na stałą stopę procentową przy obsłudze długu, ale trzeba pamiętać, że jest ona atrakcyjna tylko w okresie wysokiej inflacji. Przy jej spadku, takie warunki stają się obciążeniem. Zresztą Kraków ze stałej stopy też korzysta, lecz tylko w odniesieniu do części swojego zadłużenia. Tak jest po prostu rozsądniej.

RIO, banki, instytucje finansowe i agencje ratingowe uznają, że finanse Krakowa są bezpieczne i dobrze rokują. Odmiennego zdania jest część polityków i dziennikarzy, osób raczej bez ekonomicznego wykształcenia i doświadczenia, nie znających podstawowych pojęć i realiów. Komu należy bardziej ufać? Odpowiedzmy sobie sami na to pytanie…

Ostatnio agencja ratingowa Standard & Poors przyznała Krakowowi najwyższą możliwą w Polsce ocenę wiarygodności kredytowej A- z perspektywą stabilną. Zaskoczenie? A może specjaliści i eksperci inaczej i lepiej widzą finanse Krakowa niż dziennikarze czy politycy? Może jednak wiedza merytoryczna i doświadczenie ekonomiczne ma dużo większe znaczenie niż głośność i wyrazistość, czy używanie mocnych i ostrych słów?

Co robić?

W tym miejscu jeszcze raz powtórzę: sytuacja jest bardzo poważna, ale to nie znaczy, że jest powód do podejmowania nerwowych, drastycznych czy histerycznych decyzji. To też nie znaczy, że można popaść w błogie samozadowolenie i czekać bezczynnie na rozwój sytuacji. Przeciwnie, wymienione na wstępie czynniki, przede wszystkim działania władz centralnych, muszą skłaniać do poważnego niepokoju i podejmowania środków zaradczych.

Możliwe rozwiązania można podzielić na trzy grupy. Pierwszą stanowią kroki pozorowane, proponowane przez niektórych polityków i nagłaśniane przez dziennikarzy. Myślę tu o nawoływaniu do zatrzymania części inwestycji, skasowania niektórych spółek, czy likwidowania miejsc pracy w miejskich instytucjach i urzędach. Zwalniać „zbędnych” pracowników? Ba, samorząd przy wciąż zwiększanym zakresie zadań wręcz potrzebuje nowych ludzi, inaczej musiałby ograniczać, ze stratą dla mieszkańców, różne obszary swojej działalności. Poza tym konieczność wypłacania odpraw dla zwalnianych odsunęłaby na przyszłość ewentualne oszczędnościowe efekty owych ruchów.

Ograniczanie wydatków na bieżące wydawnictwa, promocje, inne działania bieżące oczywiście jest możliwe, ale pamiętajmy o obowiązujących umowach. Oczekiwana przez niektórych likwidacja spółki Kraków 5020 nie może nastąpić bardzo szybko, a i tak znaczną część jej zadań (a także wydatków i pracowników) musiałaby przejąć inna jednostka. Efekty ekonomiczne przyszłyby po dłuższym czasie, byłyby stosunkowo niewielkie, generując przy okazji kolejne wydatki i nowe koszty.

Drugą grupę możliwych rozwiązań, zmierzających do poprawy sytuacji finansowej Krakowa i innych miast, stanowią te doraźne, realne, podejmowane przez samorządy wielu dużych miast.

To oszczędności, dotyczące grupowych zakupów dóbr, takich jak energia, gaz, ubezpieczenia, różne towary. Efekty z tego są znaczne i szybkie. To ograniczenie wyjazdów, szkoleń, zatrudniania nowych ludzi. To oszczędności wskutek korzystniejszych niż przewidywano wyników przetargów (to się zdarza, aczkolwiek rzadko) lub rezygnacji z niektórych zadań, wymagających o wiele wyższych od zakładanych nakładów. To, mimo wszelkich przeciwności, wzrost dochodów z PIT i CIT, wynikający z inflacji, ale i zwiększenia bazy podatkowej. To dodatkowe dochody ze sprzedaży mienia (np. mieszkania komercyjne i komunalne) i innych aktywów (np. akcji spółek). To środki z funduszy centralnych i unijnych. To wreszcie podwyższenie różnego rodzaju opłat i danin, jak na przykład cen biletów komunikacji miejskiej, czynszów itp. Krok z pewnością trudny, obciążający mieszkańców, ale czyniony przecież z myślą o utrzymaniu standardów ich obsługi w realiach wzrastających kosztów paliwa, energii, remontów, wzrostu wynagrodzeń pracowników komunikacji miejskiej itp.

Wskazane powyżej źródła mogą dać dodatkowe dochody (lub spadek wydatków) na poziomie kilkuset milionów złotych w tym roku. Czy to wystarczy? Czas pokaże.

Trzecią grupę stanowią rozwiązania strategiczne, docelowe, proponowane przez korporacje samorządowe.

 

Infografika przedstawiająca propozycje rozwiązań dla budżetu Krakowa.

 

Z inicjatywy dużych miast metropolitalnych powstał pakiet projektów ustaw, które były przedstawiane przed wyborami parlamentarnymi. W pakiecie jest projekt ustawy faktycznie kompensującej poszczególnym szczeblom samorządu uszczerbki w PIT spowodowane decyzjami rządowymi. Jest projekt ustawy, zmieniającej zasady finansowania tzw. subwencji oświatowej i znacząco podnoszącej udział wydatków państwa na edukację. Jest projekt ustawy, modyfikującej zasady płacenia kwoty wyrównawczej dla słabszych finansowo samorządów, potocznie zwanej „janosikowym”. Jest także projekt ustawy o tzw. metropolitalnych związkach transportowych, określającej nowe zasady finansowania tego rodzaju transportu . W przygotowaniu jest też projekt ustawy, ustalający sprawiedliwsze zasady obciążania podatkiem od nieruchomości użytkowych.

Te wszystkie akty prawne po wdrożeniu dałyby znaczący wzrost dochodów budżetów samorządów, rekompensujący spadek dochodów. Jeżeli do tego dodać środki z europejskich funduszy spójności, Krajowego Planu Odbudowy, to strategiczna perspektywa samorządów wydaje się pomyślna, a te parę chudych lat szybko przejdzie do historii.

Kluczem do tych pozytywnych zmian były jesienne wybory parlamentarne i wybór ludzi, dla których samorząd jest sprawą ważną i rozwojową. Wydaje się, że  „okręt Kraków” nie tylko odzyska paliwo, ale dostanie  zastrzyk nowej mocy, by płynąć pewnie i spokojnie. Z korzyścią dla jego „pasażerów”, czyli mieszkańców naszego miasta. Także z korzyścią dla mieszkańców polskich metropolii, w których mieszka około 30% Polaków. I oby tak się jak najszybciej stało. 

Bogusław Kośmider

Zastępca Prezydenta

Stołeczno-Królewskiego Miasta Krakowa

Polecane na stronie

Mój program wyborczy [ więcej ]

Projekty strategiczne:

Sprawozdanie Zastępcy Prezydenta Krakowa z kadencji 2018-2024:

Najnowsze informacje

Multimedia   ·   Artykuły

Więcej informacji w dziale media >