Komunikacyjne wstrzymanie i co dalej ?

Zobacz wszystkie artykuły z cyklu Kraków w czasach zarazy >>

Od wtorku transport publiczny funkcjonuje przede wszystkim w godzinach szczytu. Wielu mieszkańcom to nie odpowiada, wielu żąda zmian i powrotu do normalnego trybu funkcjonowania autobusów i tramwajów. Czy jesteśmy w stanie wrócić do normalności?

Epidemia zaskoczyła wszystkich. Nikt nie był na to przygotowany. Także transport publiczny Krakowa. Od połowy marca wielu mieszkańców musiało zrezygnować z przemieszczania się po mieście. Część zrezygnowała z biletów okresowych. Praktycznie wszyscy inni zrezygnowali z biletów jednorazowych. Kiedy okazało się, że miejski transport publiczny musi dostosować się do wymagań określonych przez Państwo – bezwarunkowo się do tego dostosowaliśmy. Ale to oznaczało, że musieliśmy wystawić wszystkie możliwe pojazdy i kierowców, aby obsłużyć więcej pasażerów w mniejszych grupach w pojedynczych pojazdach.

Musimy się liczyć również z tym, że także w okresie turystycznym, kiedy część turystów korzysta z komunikacji publicznej, to w tym roku będzie dużo, dużo mniej z nich z niej korzystało. Nie wiemy, kiedy do szkół wrócą uczniowie i studenci, nie wiemy od kiedy będą korzystać z transportu publicznego. Kiedy ludzie służby zdrowia potrzebowali pomocy – miasto zorganizowało Med-Busy przewożące tylko ludzi do szpitali. Przed Świętami Wielkiej Nocy w godzinach pozaszczytowych pojazdy tramwajowe i autobusy w zdecydowanej większości przewoziły pojedynczych pasażerów.

Dżentelmeni o pieniądzach nie rozmawiają, ale bez pieniędzy transport publiczny nie zadziała. Potrzeba pieniędzy na kierowców, paliwo, utrzymanie taboru i całej infrastruktury transportowej Miasta. Jak napisała Gazeta Wyborcza: „Przed wprowadzeniem stanu epidemii pojazdami komunikacji miejskiej tygodniowo podróżowało ok. 7,5 mln pasażerów. Obecnie jest ich ok. 700 tys. Do wystąpienia epidemii koronawirusa dochody z biletów na utrzymanie komunikacji wynosiły średnio 8 mln zł na tydzień, teraz jest to ok. 600 tys. zł. Przedtem w każdym tygodniu miasto dopłacało do funkcjonowania tramwajów i autobusów ok. 4,6 mln zł w ciągu siedmiu dni, obecnie jest to ok. 6 mln zł.”.

Co się dzieje, kiedy sytuacja jest taka jak na przełomie marca i kwietnia, kiedy praktycznie wszyscy korzystający z biletów jednorazowych, nie korzystają z komunikacji, a ci korzystający z biletów abonamentowych w sporej części wycofują się z ich kupna? Koszty mieliśmy te same, dochody realnie bardzo znacząco zmalały. Oznacza to dodatkowy deficyt około 8-10 mln zł tygodniowo. Miesiąc to ponad 4 tygodnie, półtora miesiąca (od połowy marca do końca kwietnia) to strata w postaci braku dochodów około 60-70 mln zł. A co będzie w maju? Prawie na pewno zakupów jednorazowych będzie mało, a abonamentowych pewnie trochę więcej. W wakacje zakupów biletów jednorazowych będzie na pewno dużo mniej niż planowano.

To wszystko pokazuje, że z biletów może zabraknąć w tym roku 120-150 mln zł, co oznacza 20-30% luki na sfinansowanie transportu publicznego w Krakowie, co realnie może oznaczać zmniejszenie mocy przewozowych właśnie o 20-30%. Dlatego, aby te braki zredukować – Miasto zdecydowało się ograniczyć przewozy poza godzinami szczytu. Jeśli jeździ wtedy po kilka osób, to niestety musimy to zrobić. To jest w interesie mieszkańców, aby kiedy minie epidemia ta luka transportowa, te braki przewozowe, były jak najmniejsze. Oczywiście wszędzie tam, gdzie może jeździć więcej niż kilku pasażerów, Miasto zweryfikuje swoje zasady. Ale musimy się liczyć z ograniczeniami. Po prostu nie ma na więcej pieniędzy.

Niektórzy oczekują, że niezależnie od dochodów z biletów Miasto musi znaleźć pieniądze z innych źródeł, nawet kosztem innych wydatków. Tylko że braki będą wszędzie, a utrzymanie szkół, domów kultury, znacząco zwiększone wydatki na pomoc społeczną, mieszkaniową i dla bezrobotnych, będą o wiele większe niż jakiekolwiek oszczędności. Znacząco spadną dochody z podatków PIT ,CIT, nieruchomości, mniej będzie z czynszów i sprzedaży mienia. Z tej strony żadnej pomocy nie będzie. Trudno też liczyć na pomoc zewnętrzną. Państwowa tarcza antykryzysowa dla samorządów jest mocno ograniczona.

Coraz więcej ludzi to rozumie. Rozumie, że teraz musimy ograniczyć jak najwięcej po to, aby kiedy zmniejszą się ograniczenia – także transport publiczny ruszył z jak najmniejszymi stratami. Straty jednak będą i to spore, i to nie tylko w tym roku.

Dobrze podsumowała to młoda krakowska dziennikarka, na pewno miłośniczka transportu publicznego artykułem: „Pożegnanie z tramwajem”  w Gazecie Wyborczej (dostępny tutaj),  a obecny stan dobrze podsumowuje finalny cytat: „Jednak zapowiadane cięcia mogą być wyłącznie smutną przygrywką do tego, co czeka nas jesienią. Słowem: tramwaju odjeżdżającego z przystanku co pięć minut już raczej po pandemii nie zobaczymy”.

Czas zarazy zmieni wszystko, także sposób funkcjonowania transportu publicznego w Krakowie. Zrobimy wszystko, aby zmiany były jak najmniejsze. Ale niestety muszą być.

Polecane na stronie

  • Nowa uchwała ws. zasad wynajmowania lokali komunalnych [ więcej ]
  • Nowy komisariat Policji [ więcej ]
  • Nowa ulica 8. Pułku Ułanów [ więcej ]
  • Rewitalizacja Fortu 52 Borek [ więcej ]
  • Akcja „Płać podatki w Krakowie” oraz Karta Krakowska – podsumowanie 2019 [ więcej ]
  • Ostatnie Okiem Przewodniczącego Bogusława Kośmidera [ więcej ]
  • Skwer Wolności na Estońskiej - marzenia się spełniają! [ więcej ]

Sprawy PO

  • Platformerski program gospodarczy – inauguracja Forum Gospodarczego Krakowskiej PO [ więcej ]

Najnowsze informacje

Multimedia   ·   Artykuły

Więcej informacji w dziale media >

  • © Bogusław Kośmider 2006-2019
stat4u