Juliusz Leo wielkim prezydentem był, ale też o Nim źle mówili…

Właśnie odsłaniany jest pomnik jednego z najważniejszych prezydentów Stołeczno Królewskiego Miasta Krakowa, prezydenta, który stworzył Wielki Kraków – Juliusza Lea.

Jego wielkość mierzy się najważniejszym dokonaniem – stworzeniem, jeszcze przed I wojną światową – Wielkiego Krakowa. Kraków wtedy z miasta nieco ponad 100-tysięcznego stał się ponad 200-tysięczną europejską metropolią. Jedną decyzją, choć powstającą w pocie czoła i w wielkich dyskusjach – Kraków z powierzchni 7 km kw. stał się miastem o powierzchni prawie 50 km kw. Staliśmy się, dzięki Juliszowi Leo, europejską metropolią, miastem liczącym się w całej Europie. A przecież było i połączenie Krakowa z Podgórzem, a przecież było przejęcie Wawelu z rąk austriackiego wojska, a przecież była przebudowa Rudawy, a przecież była regulacja brzegów Wisły, a przecież była budowa wodociągów i kanalizacji, a przecież były nowe linie tramwajowe, a przecież była budowa nowego mostu, a przecież były też nowa elektrownia i uporządkowanie miejskich finansów, wręcz znaczące ich zwiększenie. Wielkie zasługi miał Prezydent Juliusz Leo i dobrze, że będzie miał swój pomnik w Krakowie.

Ale mniej znane są problemy Prezydenta Juliusza Lea z ówczesną Radą Miejską, z ówczesnymi mediami.  Procesowi tworzenia Wielkiego Krakowa towarzyszył ogromny opór mieszkańców i urzędników a także ówczesnych mediów. Atakowano Prezydenta Lea, atakowano Jego upór, podejrzewano o niecne działania. Zawistnicy z kolei wypominali, że zanadto dba o swój majątek. Istotnie, w trakcie prezydentury kupił dwie położone na peryferiach posiadłości – dworek przy ul. Puszkarskiej w Bonarce oraz dworek z folwarkiem przy ul. Lubostroń w Kobierzynie. Była to typowa lokata kapitału i trudno było z tego czynić zarzut. Po obu dworkach nie ma dziś śladu, ale ówcześni podejrzewali, że całe połączenie Krakowa z Podgórzem jest po to, aby wartość tych nabytych nieruchomości wzrosła.

Zarzucano Prezydentowi Leo brak stosownej reakcji wobec nieprzemyślanej ustawy z czerwca 1906 roku o uwolnieniu od podatku na 18 lat (sic!) dla właścicieli tych domów, które zostaną przebudowane, bądź postawione od nowa na dawnym miejscu. Co do losów starych posesji zapis ustawy nie pozostawiał żadnych wątpliwości i mówił wprost, że mają być: „zupełnie albo też przynajmniej aż do powierzchni ziemi zburzone”. Załącznikiem był wykaz ponad 200 domów w Krakowie i na Kazimierzu, które wg ustawodawcy mogły zostać wyburzone. Wnikliwa lektura tego spisu jeszcze dziś przyprawić może o palpitację serca. W samym Rynku Głównym jest tam ujętych siedem budynków (w tym Pałac Spiski), w Małym Rynku trzy, przy ul. Grodzkiej szesnaście, przy Floriańskiej siedem, itd. Ustawa trafiła na podatny grunt, bo wiele domów było istotnie w kiepskim stanie, jednak w mieście tak pełnym historycznych pamiątek okazała się wysoce szkodliwa. Dość powiedzieć, że tylko w Rynku Głównym w ciągu następnych kilku lat wzniesiono od podstaw cztery zupełnie nowe budynki. „Miłośnicy historii i zabytków Krakowa są słabsi od miłośników renty gruntowej i czynszu” – komentowano nie bez racji.

Zarzucano Prezydentowi Leo spekulację gruntami, zarzucano spekulację żywnością. Ostro atakowano za wyjazd wraz z rodziną do Wiednia właśnie wtedy, kiedy rosyjska ofensywa zbliżała się do Krakowa. Powstawały wierszyki, kuplety, hasła ośmieszające czy wręcz zarzucające Prezydentowi Leo złe czyny.

Tak było z Prezydentem Leo w początkach XX wieku w Krakowie. Dziś już nikt nie pamięta tych zarzutów, tych oskarżeń. Dziś nikt nie pamięta nazwisk atakujących radnych, polityków, dziennikarzy. Została pamięć o dobrych rzeczach, pamięć o człowieku, który na 100 lat zmienił Kraków, dał ramę do 100-letniego rozwoju naszego Miasta. Juliusz Leo patrzy z Podgórza na kładkę Bernatkę, patrzy na Wielki Kraków 2018. Pewnie patrzy z dumą, ale i my możemy popatrzeć na tego prezydenta z dumą. Z dumą możemy popatrzeć na Stołeczno Królewski Kraków, z dumą możemy powiedzieć, że idziemy szlakiem wytyczonym przez Juliusza Leo.

Chcę serdecznie podziękować wszystkim zaangażowanym w ten pomnik. Dziękuję Panu Prezydentowi Majchrowskiemu za skuteczne działanie i kultywowanie pamięci swoich poprzedników, dziękuję też serdecznie pierwszym pomysłodawcom tego pomnika – Panu redaktorowi Mateuszowi Drożdżowi i Panu Redaktorowi Markowi Kęskrawcowi z Dziennika Polskiego. To oni pierwsi zapoczątkowali dyskusję o pomniku Juliusza Lea w 100. rocznicę śmierci wielkiego prezydenta, to oni zainspirowali nas do tego pomnika. Dziękuję też Krzysztofowi Jakubowskiemu – autorowi szerszego tekstu o Prezydencie Juliuszu Leo – który ukaże się w 3. numerze Miesięcznika Kraków, a którego fragmenty cytowałem. Dziękujemy.

Juliusz Leo wielkim prezydentem Krakowa był. Świadczą o tym Jego wielkie dzieła, Jego działania, które na dłuższy czas zmieniły nasz Kraków. Wtedy atakowany, ośmieszany, krytykowany, wręcz obrażany – dziś patrzy dumnie na Wielki Kraków. I tak jest zawsze z wielkimi ludźmi…

Polecane na stronie

  • Nowa uchwała ws. zasad wynajmowania lokali komunalnych [ więcej ]
  • Nowy komisariat Policji [ więcej ]
  • Nowa ulica 8. Pułku Ułanów [ więcej ]
  • Rewitalizacja Fortu 52 Borek [ więcej ]
  • Akcja „Płać podatki w Krakowie” oraz Karta Krakowska – podsumowanie 2019 [ więcej ]
  • Ostatnie Okiem Przewodniczącego Bogusława Kośmidera [ więcej ]
  • Skwer Wolności na Estońskiej - marzenia się spełniają! [ więcej ]

Sprawy PO

  • Platformerski program gospodarczy – inauguracja Forum Gospodarczego Krakowskiej PO [ więcej ]

Najnowsze informacje

Multimedia   ·   Artykuły

Więcej informacji w dziale media >

  • © Bogusław Kośmider 2006-2019
stat4u