Dlaczego nie głosowałem za darmowymi jazdami dla uczniów szkół podstawowych w Krakowie ?

W środę 30 marca Rada Miasta Krakowa zdecydowała o wprowadzeniu na okres od września 2016 do czerwca 2017 darmowych biletów dla uczniów szkół podstawowych w Krakowie. Nie głosowałem za tym rozwiązaniem i teraz wytłumaczę powody takiej decyzji.

  • Po pierwsze, nie ma darmowych biletów, są tylko płacone z innego niż bezpośrednio (mieszkańcy) źródła, a że wszystko płacą i tak mieszkańcy – oznacza to, że mieszkańcy i tak za to zapłacą, tylko inaczej. Jak za te „darmowe przejazdy” zapłacą mieszkańcy ?
  • Po drugie, oszacowano, że przejazdy dla dzieci ze szkół podstawowych stanowią podobno równowartość 2,700 tys zł, co oznacza ok. 0,6% całości przejazdów transportu publicznego. Jeżeli tak jest, oznacza to rozwiązanie jakiegoś problemu, stanowiącego promil potrzeb. To oznacza, że nie rozwiązujemy jakichś realnych problemów tylko problem marginalny. W takiej sytuacji zasadne byłoby poszerzenie użytkowników na uczniów szkół gimnazjalnych, które to poszerzenie miałoby kosztować ok. 6 mln zł. Ale tego nie zrobiono, odrzucono poprawkę takie coś proponującą. Dlaczego? Jeżeli jest to tak mało, to dlaczego się odrzuca propozycję dużo więcej rozwiązującą i realnie dającą efekt dla młodzieży krakowskiej?
  • Po trzecie, wydaje się jednak, że naprawdę może to być kwota o wiele większa, szacowana kwota w zakresie utraty dochodów z tytułu darmowych przejazdów dla szkół podstawowych jest na około 15-20 mln zł. To już będzie duża wyrwa. Takiej wyrwy finansowej nie można pominąć, będzie to oznaczać konieczność, prędzej czy później, zwiększenia cen biletów i to nie stopniowo, tylko skokowo. Tak się przecież stało w przeszłości, kiedy wprowadzono  równie „darmowe” rozwiązania biletowe. Po kilku latach nie tylko trzeba było cofnąć te „darmowe” bilety, ale także skokowo podwyższyć ceny biletów. Czy teraz też nas to czeka?
  • Po czwarte, jeżeli nawet od razu nie podniesie się cen biletów to trzeba będzie znaleźć środki na pokrycie wyrwy finansowej z innych źródeł, czyli albo zmniejszając skalę przewozów albo zabierając z innych celów. Z czymś takim mieliśmy do czynienia przed laty, kiedy nie zmieniając cen biletów musieliśmy ograniczyć skalę przejazdów, zrezygnować z szeregu zakupów i inwestycji transportowych, choćby z remontów torowisk. I stąd mamy obecnie ogromne problemy z awariami i zatrzymaniami ruchu w Krakowie. Z czego więc zrezygnujemy, z jakich zakupów i inwestycji?
  • Po piąte, mówi się, że te środki i tak zostały zarezerwowane w budżecie na 2016 rok. Tak, zostały, ale co będzie jak nie wystarczy? Mówi się, że dzięki temu zwiększy się zainteresowanie mieszkańców transportem publicznym. Tak, zwiększy się i to jest niewątpliwy plus, ale nie mamy pojęcia w jakiej skali to się może zwiększyć. Nie wiemy jakie da efekty w zakresie likwidacji smogu, o czym też mówiono. A jak wynika z analiz, wprowadzenie darmowej jazdy transportem publicznym skutkuje zmniejszeniem smogu o 0,3%. O takie efekty nam chodzi?
  • Po szóste i chyba najważniejsze – istnieje lepszy, dający korzyści dla wszystkich mieszkańców, ale i dla miasta sposób. Sposób, który minimalizuje ryzyka i straty, a daje dużo korzyści i efektów. Ten pomysł to wprowadzenie dla osób płacących podatki w Krakowie biletów ulgowych, tańszych niż dla osób nie płacących w Krakowie podatków. Wiemy z badań, że takich nie płacących, a mieszkających w Krakowie osób jest ponad 100 tysięcy, wiemy, że 50% czyli 50 tysięcy zdecydowałoby się na płacenie podatków w Krakowie. To oznacza – gdyby się sprawdziło – około 90-100 mln zł dodatkowych wpływów do budżetu miasta. Zapytaliśmy w tych badaniach, przy jakiej różnicy w cenach biletów nastąpiłaby taka zmiana – wyszło, że już przy 10% różnicy. Koszt takiej różnicy to ok. 25 mln zł, z obsługą rocznie oznacza ok. 30 mln zł. Proste rachunki wskazują, że wystarczy połowa zainteresowanych, aby pokryć koszty. Mamy więc zadowolonych wszystkich płacących podatek, mamy sporą grupę decydujących się na płacenie, mamy duży program lojalnościowy dla mieszkańców Krakowa, mamy ewentualne większe dochody Miasta, dochody do wykorzystania na różne społeczne cele. Dlaczego z tego nie skorzystać?


Podsumowując, „darmowa komunikacji” dla uczniów szkół podstawowych albo może być bez większego ryzyka zamieniona na coś poważniejszego, dającego efekty albo będzie kosztować o wiele, wiele więcej. Jeżeli tak, to czeka nas ograniczanie innych ważnych zadań, a w końcu i tak skokowe podwyższenie cen biletów. Alternatywą jest pomysł tańszych biletów dla wszystkich mieszkańców, pomysł dużo mniej ryzykowny i dużo bardziej efektywny.

I dlatego, mając te sprawy na względzie, nie głosowałem na „darmową komunikację”

Bogusław Kośmider

Przewodniczący Rady Miasta Krakowa

PS. W mediach usłyszałem, że w Niemczech jest właśnie taka „darmowa komunikacja” dla dzieci. Sprawdziłem, wujek Google jest wielki. Okazuje się, że nawet takie bogate bawarskie Monachium ma inaczej, dzieci do 6 roku korzystają za darmo, dzieci 6-14 lat i młodzież 15-20 lat mają bilety ulgowe. Mówić można wszystko, trzeba sprawdzać, bo potem okazuje się właśnie tak!

www.mvv-muenchen.de/de/tickets-preise/tickets/kinder-und-jugendliche/index.html

Polecane na stronie

  • Nowa uchwała ws. zasad wynajmowania lokali komunalnych [ więcej ]
  • Nowy komisariat Policji [ więcej ]
  • Nowa ulica 8. Pułku Ułanów [ więcej ]
  • Rewitalizacja Fortu 52 Borek [ więcej ]
  • Akcja „Płać podatki w Krakowie” oraz Karta Krakowska – podsumowanie 2019 [ więcej ]
  • Ostatnie Okiem Przewodniczącego Bogusława Kośmidera [ więcej ]
  • Skwer Wolności na Estońskiej - marzenia się spełniają! [ więcej ]

Sprawy PO

  • Platformerski program gospodarczy – inauguracja Forum Gospodarczego Krakowskiej PO [ więcej ]

Najnowsze informacje

Multimedia   ·   Artykuły

Więcej informacji w dziale media >

  • © Bogusław Kośmider 2006-2019
stat4u